Forum Doom Trooper

Pozostałe => Ziemia Niczyja => Wątek zaczęty przez: Nicodemus w Maj 13, 2006, 02:56:49 pm

Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Nicodemus w Maj 13, 2006, 02:56:49 pm
dzielimy sie najlepszymi chwilami zwiazanymi z DT z dawnych czasow :) Ja juz swoje opisywalem w wielu stronach. Na Magu juz mnie chyba wykasowali i gdzies tam jeszcze. Szkoda troche. Ale nie zapomne chwili kiedy schodzilem po schodach i trafil mi sie Durand i jeszcze BWO ;) Jak zobaczylem Duranda to niemalo spadlem ze schodow. A pozniej jak sie wszyscy ze sklepu dowiedzieli to byl szum w dodatku kumpel jak kupowal dodatki to prosil mnie zebym wybieral za niego :D Ze juz nie wspomne o wspanialych chwilach przesiedzonych od otwarcia o 10 do zamkniecia o 18 w jednym z 4 sklepow IMP w Polsce "Tyrion" :) Ehh
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Nekro w Maj 13, 2006, 06:58:42 pm
No to rzeczywiście miałeś szczęcie.
Mi jednak najbardziej brakuje: otwarcia nowego bosterka pl. i spróbować poczuć zapach tej farby  :D Czy nie uważacie iż miała wyjątkowy zapach  :?:
P.S. Smak też  :D
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Diablerist w Maj 13, 2006, 07:09:49 pm
Ja pamiętam jak co nazbierałem tylko trochę kasy to napierałem rowerkiem do centrum Jeleniej Góry, gdzie był jedyny sklep z karciankami. 12 km (w jedną stronę) w prażącym słońcu na za dużym rowerze. Na dodatek musiałem obrócić po powrocie ze szkoły a przed powrotem starszych z pracy (I tak już wiedzieli, że wydałem na to za dużo kasy).  To były emocje, większe niż przy otwieraniu boosterków. Rzeczywiście zapach ma w sobie coś z afrodyzjaka ;)
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Nicodemus w Maj 13, 2006, 07:10:26 pm
Nekromagus, Zapach wyjatkowy, ale ja w tamtym roku otwieralem nowe warzony i paradise lost :) Ktos sprzedawal polskie na allegro :D
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: pretorianstalker w Maj 13, 2006, 08:25:21 pm
Ja otwierałem jeszcze w tym roku Warzone i Paradise lost ;) Oczywiście PL. Jeżeli chodzi o ENG to co jakiś czas regularnie otwieram spore ilości róznych boosterów.
Kiedyś otwierając boostera trafiłem Ezoghula - pierwszy wyjątkowy wojownik - to było coś :D
Przyjechałem do domu i oglądałem go dłuuugo :) Do kumpla rzuciłem hasło: "Kurcze, podoba mi się ten Ezoghul" i w tym momencie upuściłem kartę... Pochyliłem się siedząc na krześle na kółkach i najechałem Ezoghula :P
To była straszna chwila... na szczęscie nic mu się nie stało.
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Nekro w Maj 13, 2006, 11:13:51 pm
Nicodemus:
Ale ile można kupować warzone i paradise lost ? Nakupowałem tego że aż się przejadłem. Brakuje mi polskiej inkwizycji, podatawki ech gdzie te czasy.
Ale wiecie co, tak myślę że wtedy był smaczek kart poniewaz:
1. Bosterów było dużo i byliśmy nimi odurzeni.
2. Było mało kasy
3. Tworzyło się talię od początku i wszystko mogło się przydać np. jak ja się cieszyłem tchórzostwem  :D

Opiszcie moze swoje pierwsze kontakty z każdym z dodatków. Bo ja np. byłem zauroczony strefami walki z warzona - taki podziemny świt szinriko, elegancki zielony i dawał na pierwsze wrażenie możliwość wojownikowi który się broni korzystania z dowolnej karty ekwipunku. Pamiętam merkuriańska w ikarze czy takie tam wariactwa  :lol:
Inkwizycja dajmy na to zraziła mnie gdyż pierwszą kartą jaką bodaj w niej zobaczyłem był kultysta muwaje. Moje wrażenie początkowe było takie  :/  - co to jest  :?:
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: pretorianstalker w Maj 13, 2006, 11:27:34 pm
Hehe - podziemny świat nie daje możliwośći wsadzania legionistów do Ikara :)
Jedyne ograniczenie jakie znosi to koszt w akcjach, czyli podczas walki możemy dawac dowolny legalny ekwipunek w dowolnym momencie.

Jak ja zacząłem zbierać DT, to w sklepach nie było już Inkwizycji, Golgothy, Apokalipsy. Można było trafić na Base set, Warzone i właśnie Paradise :)
Jak zobaczyłem Paradise to od razu zunałem go za przegięty - kumpel wylosował w kilku boosterach paru wojowników z dużymi cechami - np. Indigo i zwątpiłem bo to były czasy kiedy jeszcze grao się żołnierzami zachodzącego słońca ;)
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: bogus w Maj 14, 2006, 12:38:56 am
ja to sie o maly wlos nie zrazilem to dooma bo kupilem se podstawke i golgote oczywiscie w golgocie byl behemot i wymiatal wszystkich z podstawki . a drugi raz jak sie omalo nie zrazilem to jak po dluzszej pszerwie poszedlem kupic kilka dodatkow a byl juz tylko paradise lost ( do ktorego sie powoli przekonuje )  otwieram boster a tam jakies nowe zasady i jakies dziwne znaczki a dotego zamiast razem gdzies spisane (zasady ) to trzeba bylo trafic w bosterze karty z zasadami i moje kupowanie skonczylo sie na kilku bosterach i teraz po kilku dobrych latach (chyba z 7) zapomnienia powrocilem  :mrgreen:
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Nicodemus w Maj 14, 2006, 01:13:09 am
Wiec ja moze fragment historii opisze. zaczynalem w 95 kiedy DT startowal w Polsce. Pamietam oczekiwania na wszystkie dodatki. W inkwizycji jednej z pierwszych trafil mi sie semai, a pozneij Durand co napisalem wyzej i jeszcze sporo fajnych kart :) W golgocie pierwszymi kartami ktore zapamietalem byli inkwizytorzy simoni 3 :] w warzonie w sumie nic fajnego nigdy sie nie trafilo, a strefy walki tylko przez krotka chwile byly fajne ;) w Apocalypse zdziwilem sie mocami KI a przydalo mi sie paru wojakow do imperialu ktorym wtedy gralem - bez tego dodatku imperial nie byl by taki fajny :D A pozneij zaczelo sie oczekiwanie na paradise lost. Ciagle jego zapowiedzi i opoznienia. 1,5 roku czekalismy z kumplami wpatrujac sie w reklame dodatku w magii i mieczu (tak tez bylo z Apocalypse) Az wreszcie paradise lost nadszedl i bylo u fajne... hmm w sumie srednio... no i mistrz valpurgius sie trafil co poleprzylo mi humor :D. Po tych opoznieniach dodatki przestaly wychodzic i z kolejna magia i mieczem bylo ich co raz mniej. W koncu zaczeli zabraklo nawet talii podstawowych a zamiast tego sprzedawali opakowania bosteroow doom trooper i warzon 3 i 2 lub odwrotnie z dodana ksiazka z rozszerzonymi zasadami (byla ponad 2 razy wiekszego formatu niz pierwsza, ale na kiepskim papierze bez kolorowej okladki i ogolnie wygladala jak kserowka ;) ) Historia byla dluzsza, bo i wysylalem chyba z 2 razy a moze 3 z maii i miecza dodatki w ktorych przybywali cyryl, saladin i inni ;) przewinely sie 2 sklepy ... ehh bylo tego troche - dobrze ze opisuje w skrocie bo bym tu ksiazke napisal  :mrgreen:
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Marqwitch w Maj 14, 2006, 10:09:15 pm
Ja zaczynałem dość późno (1998), ale pamiętam jak z pierwszego boostera (Paradise lost) wyciągnąłem panią Wyspiarz Indigo (siostrzyczka o "S" równym 14 spowodowała opadnięcie szczęki do kolan - szczególnie, że najpotężniejszym wojownikiem moich kumpli był wtedy marny Ezogul najechany dodatkowo jakimś fotelem :mrgreen: ). Pamiętam też jak wymyślałem piosenki dla wszyskich moich pierwszych bohaterów, szczególnie dla Brata Sterna, które wyśpiewywałem podczas ich zagrywania i triumfów. Niesamowita była też akcja kiedy kłóciłem się z Pretorem o to kto kupi Dowódcę Oddziału od jakiegoś naciągacza. No i te gry na całe kolekcje (nikomu nie chciało się składać talii, więc graliśmy po jakieś 500 czy nawet 1000 kart). Walka mojego Zenitiańskiego Mordercy Dusz wyposażonego w Pancerz Przekleństwa i megadary (Groza, Mroczny Płomień, Zniekształcenie, Czarna Dziura, Opętańczy Taniec) z Kardynałem Durandem, która trwała ponad 2 godziny. I te armie po 50 wojowników - aż się łezka w oku kraje  ;)  :P  :lol:
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: koszal w Maj 15, 2006, 10:07:35 am
Ja zaczynałem w 95. Jak tylko pokazał się DT w Polsce. Pamiętam, że w pierwszej podstwace miałem Neferytę demnogonisa i Semai- ach! Myślałem, ależ bzdurni wojownicy! Jak ja podskoczę takiemu Murdochowi? Nie miałem też Zadnej karty ekwipunku w pierzwszych trzech dodatkach. Normalnie wprost skoczyłem ze szczęścia jak zobaczyłem radar. A potem przyszedł kolejny radar, po nim radar.... i znowu radar. GRRR!!!
Minęło parę lat i naraz prawie wyszły Paradise Lost i Apokalipsa- wkurzyła mnie komercha i na długo olałem DT. Wróciłem do niego już poprzez allegro uzupełniając kolekcję.
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Gieferg w Maj 19, 2006, 02:04:54 am
Cytat: "Marqwitch"
Ja zaczynałem dość późno (1998),


1999
Skleroza w tym wieku?
Zacząłeś zbierać wkrótce po nas, a pierwsze boostery Pretorian kupił latem 1999 ( w dniu w którym byłem na wycieczce ze znajomymi dlatego dokładnie to pamiętam) jak wróciłem to już tępił jednego gostka Nicholaiem (którego miałem z MiMa już parę lat wcześniej - to była nasza pierwsza karta). Przez jakiś czas najlepszymi wojownikami byli u nas właśnie Nicholai i templariusz Ilian, potem Ezoghul i Cairath, a potem to już poszło...
A to granie na kolekcje wspominam najlepiej z całego naszego grania w DT, po kilkaset kart, do 100 punktów, to była jazda  :mrgreen:
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Diablerist w Maj 19, 2006, 02:19:54 am
U nas było jeszcze swego czasu tak, że graliśmy na wspólną Kolekcję - wszyscy mieszali razem karty i był jeden Draw Pile :mrgreen: Każdy oprócz mnie miał poznaczone w jakiś sposób karty (z reguły markerem, o zgrozo!), żeby potem można było to posegregować.
Kiedy już się opanowaliśmy nieco, największym zagrożeniem stał się Wenusjańsji Szeryf K-fucker'a. Jak mu dał T-32 i Sojusz był na stole to pozostała trójka mogła się pożegnać ze zwycięstwem.
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Gieferg w Maj 19, 2006, 10:35:07 am
Cytat: "Diablerist"
Każdy oprócz mnie miał poznaczone w jakiś sposób karty (z reguły markerem, o zgrozo!)

o wielka Melitele  :!:
Znam osobiście jednego gościa, który wycinał w rogu swoich kart takie małe krzyżyki (po stronie z rysunkiem) ale to przynajmniej tak bardzo się nie rzucało w oczy. No ale wartośc swojej całkiem pokażnej kolekcji i tak chyba dosyć sobie obniżył.

Cytat: "Marqwitch"
I te armie po 50 wojowników

Taaak, cały stół zastawiony chmarami wojowników, tak gęsto że już nie było gdzie dokładać kolejnych kart, a tu ciach...Anihilacja...
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: koszal w Maj 22, 2006, 10:50:54 am
Zanim przyszła anihilacja to nie mogłem sobie poradzić z Alakhaiem kumpla, bo nie miałem ekwipunku żeby zwiększyć jakiemuś kolesiowi WW lub S ponad 11...  :D .... Po raz pierwszy rąbnąłem mu tego łobuza dopiero idealnym trafieniem. A żeby sobie z nim jakoś wcześniej radzić to kupiłem sobie w łodzi na Piotrkowskiej golema ciemności, bo akurat to mieli. Ehh... Golem- moja pierwsza karta kupiona osobno.
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Marqwitch w Maj 26, 2006, 02:04:03 pm
Cytuj
latem 1999 ( w dniu w którym byłem na wycieczce ze znajomymi dlatego dokładnie to pamiętam)


Możliwe... a co do wycieczek ze znajomymi, to dziwię się że to pamiętasz (ja nie pamiętam dokładnie żadnej wycieczki ze znajomymi, a było ich sporo :mrgreen: ).
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Lord Nozaki w Maj 30, 2006, 05:27:49 pm
Dawno dawno temu... Sam nie pamiętam jak dawno, ale jeszcze w technikum, które ukończyłem w 1998 roku... Więc to pewnie był jakiś 1996-97 rok.
Kolega pokazał mi Magic The Gathering... i powiedział, że jedyna gra po Polsku to Doom Trooper... Wtedy to jeszcze miało znaczenie  ;)
Więc wybrałem się do sklepu. Z powrównania obu gier bardziej spodobał mi się DT  :!:
Pewnie wilelu by mnie za cherezje spaliło na stosie, ale taka prawda. Jak zobaczyłem i porównałem postać - żołnierza DT i jakiegoś stwora z MTG... Tam jakiś opis ... a w nim gdzieś tam cechy... A tu ślicznie, cztery !!! parametry, każdy z ładnym miniaturkowym rysunkiem...  :)
Zakupiłem więc pierwszą talię (a może dwie lub drugą później) , gdyż podstawka wtedy była, a INKWIZYCJA też... ale akurat nie mieli w sklepie... Zresztą podstawową talię chciałem mieć.
Karty takie sobie... Większości i tak się nie rozmiało... Myślałem, że mam okrutnego pecha. Np myślałem że jedną z najgłupszych kart jest o zgrozo ZAMÓWIENIE. Fakt, że wtedy nie było mi do niczego potrzebne. Bo po co mi była karta, która daje jakąś inną? Wolałem mieć same najlepsze ;)
A teraz sam bym takie dokupił... a do tego jeszcze można mieć tylko jedno w tali  :x
Do tego miałem jeszcze zakłócenia łąćzności... tez nie wydawały mi się zbyt przydatne  :mrgreen:
INKWIZYCJI nie wspominam dobrze, nic fenomenalnego mnie nie spotkało.
W WARZONE trafił się Mosiężny apokalipta.
W GOLGOTHA dwa razy skradzione papiery  :P
APOCALYPSE - podobnie jak Golgotha zbyt przegięte żeby pisać ... dwa neutralne tylko wspomnę...
PARADISE LOST... - wspomnienia podobne jak pewnie większości z Was - czyli o co tu kurka chodzi? Nic mi tu nie pasowało do tali... jakbym kupił KULT czy coś innego  :cry:
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Gothik w Lipiec 16, 2006, 09:45:38 pm
Moja przygoda z DT zaczęłą się krotko przed tym, jak system został wydany w Polsce - MiM organizowała przez jakis czas jednodniowe konwenty w Warszawskim kinie grunwald, nie pamietam juz, jak sie ten cykl nazywał. jako że zawsze byłem mądry i oczytany  :D kosiłem podczas konwentowych konkursów tony nagród - jedna z nich był booster do DT bez opakowania (bo wtedy ich jeszcze chyba nie było) w którym znalazl się Yojimbo - sami się domyslacie, że gram Mishima do dzisiaj. Potem zlodziejskie wymiany pod ksiegarnią "U Izy", róg Emilii Plater i Wilczej... ech, łezka się w oku kręci... Jesli chodzi o inkwizycję, to miałem pecha do do tego dodatku - najlepsze karty jakie sam wyciągnalem to Anihilacja i Vince Diamond, reszte zdobywałem w handlu wymiennym. Mój entuzjazm osłabł naprawde po ukazaniu sie Golgothy, gdzie w kazdym boosterze czaił sie Pretoriański Behemot, co jak na tamte czasy kompletnie zaburzało równowage gry... A potem ? potem wykupywałem co jaiś czas talie kolegów, którzy dawali sobie spokój, i w końcu nastały czasy allegro...
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: nman w Lipiec 17, 2006, 05:41:55 pm
Pierwszy raz miałem kontakt z DT na wycieczce szkolnej w podstawówce. Kilka typów z innej klasy grało w DT i zaiteresowała mnie ta gra. Wcześniej grałem w Magie i Miecz oraz w kilka gier strategicznych. Nawet nie wiedziałem, że istnieją gry karciane. Jakiś tydzień po wycieczce wymieniłem gre Grunwald na około 200 kart DT i zaczeła się gra z kumplami. Tylko ja miałem karty, więc wszystkie się tasowało i rozkłądało na graczy. W tych kartach były same crapy ale i tak grało się po kilka godzin zwykle do końca tali nie do jakiegoś limitu PZ. Z tego co pamiętam to było 3 wymiataczy: Wodna Bestia, Yuichiro i Atylla II jak ktoś wystawił jednego z nich to zwykle zostawał do końca gry. Jedynym sposobem na nich był Granat Neutralny, ale miałem tylko jeden. Później rozgrywki zaczynały się nudzic (brakowało nowych kart).

Znaleźliśmy "Grotę" - sklep z kartami w Białymstoku. Były dostępne boosterki z Inquisition i Paradise Lost. Pierwszy raz ja kupiłem 5 boosterków z Inquisition, a mój kumpel 2 i to on trafił Demnognisa (szok 20 W O.o).  Później jeszcze kilka razy kupowałem boosterki, aż wszystkie się skończyły w "Grocie".

W 3 klasie LO przez przypadek dowiedziałem się , że kumpel z klasy ma karty DT do sprzedania - kupiłem wszystkie. Wreszcie miałem wojownika z W=20 i to z Mishimy =]. Kolekcja karty znacznie się powiększyła do około 800 kart. Grało się częściej, Mishima rządziła z mocami KI.

Gdy dostałem się na studia sprzedałem wszystkie swoje karty za 50 zł i na tym mogłaby się skończyc moja przygoda z DT, ale nie. 2,5 roku temu odkupiłem karty od typa, któremu je sprzedałem. Nawet odkupiłem więcej, bo on sam też dokupował karty przez allegro. Chciałem złożyc pełnego seta kart DT.

Karty okazały się z kiepskim stanie. Nie nadawały się na kolekcje, więc poszły na allegro. Od tej poru kupowałem karty tylko przez allegro. Po raz pierwszy zobaczyłem Kardynałów, Zakłócenia i Szczęście (zawsze podziwiałem ich tylko w MiM). Czasami garm na gEngine.  Nadal mam zamiar uzbierac calego seta kart. Może się uda ;)
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: morgothmaster w Sierpień 05, 2006, 10:29:13 pm
Pamiętam jak cały ten przemysł karciany znajdował się w powijakach i to dosłownie. Rodek i Toruń - założyciele MiMa będąc na jednym z konwentów w Lublinie usilnie próbowali zwerbować kogoś do współpracy z   :)  powstającym magazynem, no a później do tłumaczenia i zajmowania się karciankami, po wielkim sukcesie, jaki wtedy na świecie odnosił już Magic. Wszystkie zupełnie amatorskie teksty, jakie na łamach MiMa pojawiły się na początku, a które dotyczyły Dooma, próby wyjaśniania zasad, poprawki tłumaczenia, przykłady różnych  ,,combo'', nie zawsze zgodnych z zasadami. Cennik, który powodował że wielu graczy rwało sobie włosy z głowy, no i oczywiście Top five - pierwszy oficjalny ranking gdzie A. Marciniak (za pamięci) w swojej hojności oferował JEDEN!!! booster za wzięcie udziału w głosowaniu (rozlosowany na cały kraj wśród wszystkich uczestnników) :) . Jednym słowem totalny chaos, amatorszczyzna, ale z drugiej strony super nowość i świetna zabawa - potem duma, że jeden z ,,naszych'' zdobył tytuł Mistrza Świata w Sztokholmie. Powstanie pierwszego sklepu w moim mieście (trochę wcześniej), który założyła moja znajoma i kilku innych w kraju gdzie można było zakupić karty i inne gadżety. Najlepsze karty - sławny Akakhaj no i gry, w których dominujący często wojownicy mieli charakterystyki na poziomie 4. Potem kolejne dodatki no i powolne odejście Dooma do lamusa - fajnie że są nowi gracze, którzy znowu z nowym zapałem reaktywóją tą zaj...... karciankę :) Pozdrawiam i życzę tyla radochy, ile miałem ja i moi kumple
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Diablerist w Sierpień 05, 2006, 10:33:49 pm
Hehe, ci nowi Gracze to z reguły starzy wyjadacze po reaktywacji ;)
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: morgothmaster w Sierpień 05, 2006, 10:35:32 pm
Cytat: "Gothik"
czas jednodniowe konwenty w Warszawskim kinie grunwald, nie pamietam juz, jak sie ten cykl nazywał


O ile pamiętam były to sobotnie Spotkania z Fantastyka na których udzielał się wtedy A Szyndler ze swoimi Kryształami Czasu i ekipą z dawnego Warszawskiego Awanturnika ;)
Tytuł: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: stopa w Listopad 16, 2006, 01:31:59 am
Na początku witam ;)

Trafiłem tu przypadkiem, niesądziłem że jeszcze ktoś jeszcze gra w DT. Sam mam do tej gry wielki sentyment i mimo, że niegrałem już od wieków ciągle "kręcą" mnie te klimaty i jestem dumny ze swojej kolekcji  :D
Miałem tez ten program do gry przez sieć, ale raczej do oglądania kart niż grania ;)

Trafiłem na ten temat i wróciło wiele fajnych wspomnien, bardzo podobnych do wyżej opisanych jak zapach kart  :roll: pierwsze gry (10 dołączonych kart do wojownika, wystawianie wszystkiego jak leci) pierwsze trafione dobre karty (w podstawce najlepsza Wilcza Kawaleria, później - Tyran Bauhausu i w ostatnim boosterku jaki kupiłem K. Dominik), gry po klika godzin "na dywanie" i uważanie żeby kechup z frytki niezapaćkał kart :D

rozgrzebałem stary temat ;) pozdrawiam
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Żeleś w Lipiec 11, 2007, 10:39:48 am
Pamientam mój pierwszy "debeściak" to był Pilot Trewor z Imperialu a  kumpel miał Furie i mnie gnembił straszliwie ;D



Jak byłem na V zmianie w Iraku to w Kuwejcie były jakiś karcianki po arabsku nie wiem czy DT też ale obiecuje się dowiedzieć (fajna sprawa karty pisane szlaczkami nie?) ;)
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: hutnik w Czerwiec 28, 2008, 11:30:01 am
Witam wszystkich!

Musze powiedziec, ze bardzo spodobal mi sie temat bo wraca wiele milych wspomnien:)

Zaczelo sie od tego, ze gralem w gry RPG i regularnie kupowalem magazyn "Magia i Miecz". Bodajze w 1995 roku zaczeli bardzo ostro reklamowac DT na lamach magazynu. Postanowilem zobaczyc co to jest i kupic sobie startera. Wczesniej nie mialem zadnego kontaktu z karciankami:) No i tak sie zaczelo, swiat mi sie spodobal bardzo, ilustracje Paula Bonnera itp. Gralismy z kolega na jakichs bardzo dziwacznych zasadach:) Czesto wystepowaly spory podczas gry, a najwiekszym atutem eliminujacym "pakera" byla degradacja :D Bo gralismy tak, ze W spada o 3 ale co ture... i tak do 0 i odrzucenia wojownika :D No i wiele innych kwiatkow bylo ;)

Potem dokupilem jeszcze z 3 startery. Moimi najwiekszymi atutami byli: Inquistor Maioris, Nefaryta Semai, Wodna Bestia (z Promo), Cybernetyczne Siatkowki, T-32, Splugawiony, Moc Jasnosci i Sila czystosci:) Trafilem tez pare misji, ktorymi sie wogole nie gralo: Infiltracja, Cios dla kardynala, Mroczna kohorta, Polowanie na nefaryte (tylko, ze byl jeden:D)

Taktyka gry opierala sie na wystawieniu Inquistora Maiorisa i dopakowania go sztuka:) Wtedy moim najwiekszym marzeniem byl Kardynal Dominik i Pretorianski Lowca:) Potem nadszedl Inquiston gdzie byla masa fajnych kart. Trafilem pare rarow takich jak: Semai (chociaz wogole mi sie nie spodobal i uwazalem, ze jest nieprzydatny), Wieka katastrof (upierdliwa karta jak nie wiem), AG-17, Podwojna Powinnosc, Fragment Chipa i Piekielna Moc:) Gra sie zrobila jeszcze ciekawsza:)

Potem byl Warzone, moj kumpel sie strasznie ucieszyl, bo najbardziej lubil korporacje a szczegolnie Imperial (jego atutem byl Trevor:). Z Warzone trafilem pare ciekawych kart, przede wszystkim Cyryl Dent, Nagla Smierc, Zniwiarz i pewnie pare innych:) Tylko bardzo nam sie nie spodobaly strefy walki, gralismy bez nich poniewaz uwazalismy, ze gra sie robi bardziej "statyczna" i defensywna, bo wiele stref walki mialo b.duze modyfikatory do A, i zeby zaatakowac wojownika trzeba bylo miec naprawde duza przewage. Wiec gralismy bez stref:) (do dzisiaj ich nie lubie:)

Potem byla Golgotha, zapal do gry opadl, mnostwo "przepakowanych kart", w co drugim boosterze Behemot, Tancerz, Saladin itp. Nie podobaly mi sie te karty, co za radosc z Behemota jak ma go kazdy? Bylo kilka ciekawych kart specjalnych, takich jak skradzione papiery i mnostwo irytujacych kart "pozostajacych w grze" takich jak: wojna totalna czy zuzycie. Srednia nam przypadl do gustu ten dodatek i gralismy coraz rzadziej, praktycznie tylko na dzialce.

Przez dlugi czas nie gralem wogole w DT, w "Magii i Miecz" lansowano Kult i jakies inne gry karciane ktore wydawaly mi sie totalnie badziewne. Potem bylo Inferno, kupilem jeden numer i na tym sie skonczylo. DT odszedl w zapomnienie.

Potem przypadkiem w empiku zobaczylem Apokalipse. Kupilem z ciekawosci pare boosterow. I jakiez bylo moje rozczarowanie.... 3 Kritany, kazda praktycznie taka jak Alakhai, urzedzenia naprowadzajace, Brat Stern, Drougan, Maxwel (+6 dla saperow!), Niewinna sztuczka, Potezna Piesc i mnostwo innych badziewnych kart. A przede wszystkim strasznie przepakowane Moce Ki, bardzo lubilem Mishime ale do wydania tego dodatku:| Niby czemu ta korporacja mialaby miec taka olbrzymia przewage nad reszta? Karty wogole przekombinowane,przepakowane i niegrywalne:/ I jeszcze na dodatek ZERO ilustracji Paula Bonnera, sam badziew Studio Parente (jeszcze na dodatek brzydsze rysunki SP niz w starszych, o ile to mozliwe:/)

Apokalipsa strasznie mnie wkurzyla i rzucilem DT na dobre. Pare lat pozniej znowu zaczelismy grac, ale wszystkimi kartami oprocz Apokalipsy.

Gdzies tam w miedzyczasie pojawil sie Paradaise Lost. Dla mnie to juz byla totalna porazka. Jakies idiotyczne nazwy w stylu: "synowie rasputina", "luteranska triada", "wyspiarze" itp. Dla mnie to byla zenada. Jakies placowki i inne bzdurne zasady. Nie kupilem ani jednego boostera PL i nie gram zadnymi kartami z tego dodatku. Wiedzialem, ze gra upadnie po tych dwoch tragicznych dodatkach:(

A wiec gram sobie rekreacyjnie do dzisiaj, najczesciej na dzialce z kolega. Dzielimy moja talie na 2 czesci, Legion i Zolnierzy Zaglady i gramy sobie przy piwku:) Oczywiscie bez kart z Apokalipsy i Paradaise Lost:)

Dla mnie zestaw BASE i INQ byly genialne, potem juz byla tylko rownia pochyla... coraz bardziej "przepakowane", mniej grywalne/pomyslane karty, coraz mniej ilustracji Paula itp.

Zaluje tylko bardzo, ze nie wyszedl MORT w Polsce. Wiele bardzo ciekawych kart itp.

Dziwie sie niektorym tutaj wpisom, ze ktos zaczal grac po Apokalipsie i PL. Ja bym wtedy w zyciu nie ruszyl DT:/

A wiec tak z grubsza wyglada moja historia:)
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Cyryl Dent w Czerwiec 28, 2008, 01:39:58 pm
Fakt, moce Ki są strasznie przepakerzone. Kolega ma Mishimę. Gra kończy się tak, że ja mam 0 PZ, a on wygrywa partię. Nie ma na niego bata.

Ja pamiętam jak mi jeden kumpel pokazał pierwszą kartę - dowódcę oddziału. Od razu poleciałem do mamy po kasę cobym mógł sobie od niego odkupić, za 1,5 zł?. Potem dał mi jeszcze sapera i tak się zaczęła moja przygoda z Imperialem  8)

Folijki bo moich boosterach trzymam do tej pory :D
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Yaghoro w Lipiec 19, 2008, 07:02:29 pm
A ja kontakt z DT nawiązałem jakieś 2 lata temu, kiedy to pojechałem do Zakopanego w poszukiwaniu startera do Magica. Niestety nie było żadnego; boosterów tez nie było, więc chodziłem po różnych sklepach, aby dorwać tą karciankę. Pech chciał (a może szczęście ;)), że nie kupiłem nic z M:tG .
Chodząc już w sumie bez celu po Krupówkach, trafiłem na kiermasz taniej książki, gdzie zobaczyłem boostery Kultu i właśnie DT. Zbyt dużo pieniędzy nie miałem (ok. 2 miesiące zbierałem z bratem na starter), więc nie narażając się na duży opieprz z jego strony, nabyłem tylko jeden booster z Paradise Lost (były jeszcze z Warzone, ale miały tylko 8 kart, co wydało mi się zbyt dużo jak na cenę 4.50). Do kupna zachęcił mnie obrazek na boosterku z Kolegą Grinderem, którego właśnie trafiłem razem z którąś Czaszką ;D. Bardzo spodobały mi się ilustracje. Potem jakoś  udało mi się przekabacić brata na DT, i kupiliśmy na Allegro kilka francuskich boosterów PL i WZ od Nicodemusa, i tak trafiłem na to forum. Jakiś rok później kupiłem parę boosterków z IQ i 2 startery. Niestety, po kilku partyjkach brat powiedział, że nie będzie dalej grał, bo mu się nie podoba. Ale ja kupowałem nadal pojedyncze karty i kolejne boosterki, w nadzieji, że uda mi się kogoś namówić na granie. Niestety, brak graczy i potrzeba szybkiej gotówki zmusiły mnie do sprzedania wielu bardzo dobrych kart (m.in. Zakłócenia, Razydy, Pech, Sczęście), czego teraz po trochu żałuję.
Na szczęście mam teraz trochę kasy, więc kupię jakieś boostery, i zacznę zbierac karty na nowo (nawet jeżeli nie będę grał, to będę je kolekcjonował; przynajmnije taka mam nadzieję).
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Pako w Luty 23, 2009, 01:00:34 pm
Doom Trooper i ja - początek
Zacząłem grać... no własnie, nie do końca pamiętam jak :D
Było to bardzo dawno temu (jakoś w połowie lat '90), a miałem wtedy 11 lat (?).
Często wyjeżdzałem wtedy na zawody żeglarskie i właśnie na jednym z takich wyjazdów 2 znajomych grała w Doom Troopera. Zaciekawiła mnie ta karcianka i czym predzej nabyłem karty (bodajże podstawka + kilka boosterów warzone + inq~). Nie mając na początku dużego pojęcia o grze, wybierałem poprostu najlepszych wojowników i wrzucałem ich do talii. Po jakimś czasie, jeden ze znajomych rezygnował z DT na rzecz Kultu i chciał sprzedać swoją Mishimę - tak wszedłem w posiadanie pierwszej talii tematycznej.
Graczy niestety nie przybywało, a i wyjazdy na regaty się skończyły i talia leżała i się kurzyła. W międzyczasie wyjechałem z domku na prawie rok. W tym czasie został również wykonany remont mojego pokoju i talia zaginęła, a nawet jej nie szukałem za bardzo, bo i tak nie było z kim grać.

Doom Trooper - reaktywacja
Sytuacja w pracy... Jakoś zeszło na temat gier rpg, karcianek itp. Znajomy mówi, że kolega wciąga go w Doom Troopera, opowiada mi, że to taka stara karcianka, że już niesupportowana, ale bardzo fajnie się w nią gra. Moja odpowiedź - "Wiem, grałem" - troszkę go zaszokowała (nieoszukując się, DT nie jest tak popularną grą, żeby łatwo spotkać kogoś grającego). Po wymianie opinii, określeniu ewentualnych możliwości grania i osób chętnych, postanowiliśmy zacząć grać.
Szukając kontaktów, ewentualnych osób chętnych do grania, trafiłem na to forum i ku mojemu zdziwieniu (co było bardzo miłym zaskoczeniem) okazało się, że jest jeszcze w Polsce całkiem spora grupa osób grających w DT :) i nawet turnije są organizowane - to już przeszło moje najśmielsze oczekiwania  ;D
Wynikiem tego wszystkiego jest to, że jest nas 4 (w planach piąty) grających, nawiązany kontakt z kolejnymi osobami z Warszawy i okolic (mam nadzieję, że uda się w marcu jakieś spotkanie zorganizować), a co więcej okazało się, że w moim rodzinny mieście - w Iławie - też jest paru graczy. Nie bywam już tam za często, ale może od czasu do czasu uda się zagrać :)

Pozdrawiam i do zobaczenia na turniejach ;)
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: realReptilia w Marzec 13, 2009, 02:34:24 pm
Historia ta rozpoczyna się :) w czasie podstawówki (95 lub 96). Po oprawionych w gigantyczne wypieki na twarzy opowieściach mojego kolegi z klasy postanowiłem przejść się z nim do "karcianego" sklepu. Sklep znajdował się na Piotrkowskiej w bramie na samym końcu; wąskie i wysokie schody ozdobione maskującymi zielonymi siatkami sprawiały wrażenie jakby gdzieś tam na szczycie czekały na mnie pompki do zrobienia ;) . Na samej górze na ścianach naprzeciwko lady poprzyklejane były karty Doomtroopera, równo, zbite w rządkach (chyba ponad setka), za rogiem po lewej mała salka z kafejką internetową w której ówczesni twardziele młócili w Quake`a 2. Wywarło to na mnie wrażenie jakiegoś tajemniczego świata dla wybrańców. Naprzeciwko wejścia szklana lada, Pan...i towar :). 24 zł za starter to było dużo jak na młodego szczeniaka ale wykrztusiłem. "Otwieraj, otwieraj" zachęcał kumpel tuż pod sklepem, więc otworzyłem. Myślałem że wyskoczy z kapci jak zobaczył nowiutką Kosę Semai a ja podniecałem się boskim rysunkiem aroganckiego i dumnego Tatsu. Wciągnęło mnie...były gry na 2 drużyny (kolega z bratem versus ja ze swoim bratem), każdy na każdego, wymiany (dostałem Alakhaia za Keitoku, Grizzliego za Cyryla (którego do dziś nie mam a szukam!!)) Kolega miał parę obiektów moich westchnień: Sykesa, Kella, Robota Zabójcę (których też nie mam!)..ale ja kosy nie oddałem, mam do dziś :)

W liceum kontakt z kolegą się zakończył i grałem tylko z bratem, ale coraz rzadziej i rzadziej. Na wakacjach nad morzem, chyba w 2001 roku z bratem znaleźliśmy mały namiocik z książkami a wśród nich był DT Warzone i Paradise. Jedna była rzecz śmieszna...w marzeniach byliśmy skłonni nawet zorganizować dramatyczną scenkę by odwrócić uwagę gościa który opiekował się tym namiotem w celu skubnięcia pudła z boosterkami (teksty typu "O ja!! Ale byśmy wtedy mieli kart! O jezu!  :) ). Snuliśmy plany jak uciekamy z pudłem a potem otwieramy te wszystkie nowiutkie i świeżutkie opakowanka i dostajemy np dla nas legendarnego nie-do-dostania Biogiganta :). Owych planów nie uskuteczniliśmy bo niestety/na szczęście uczciwość nam nie pozwalała ...potem żałowaliśmy przez lata :P Kasę na 2 tygodnie wakacji przeznaczyłem na co jeśli nie DT  :) i jeszcze się zapożyczyłem u mamy.. i to... byłby koniec tej opowieści. Moja DTmania odrodziła się mniej więcej 4 miesiące temu bo zobaczyłem świeżutkie boosterki do DT ;D , potem szaleństwa na Allegro itd...

Panie doktorze, plecy mnie bolą, mogę już wstać z kozetki?!? ;)
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Born_stubborN w Maj 16, 2009, 09:59:29 am
Ja z największym smutkiem wspominam piękne czasy podstawówki. Ludzie, jaki ja byłem debil.

Zaczęło się w okolicach 6 klasy (1998 rok). Znajomy przywiózł 4 startery od swojego kuzyna czy wujka czy kogoś tam. Kiedy teraz o tym myślę, to jestem wściekły, bo wiem, jak bardzo na nas zarabiali obydwoje.My byliśmy za mali i za bardzo oddaleni od sklepów by kupować bez ich marży. Ale od początku.

Moja podstawówka byłą najmniejszą szkołą w mieście. Umiejscowiona na małym osiedlu wśród lasu wraz z przedszkolem liczyła sobie 130 dzieciaczków. Moja klasa liczyła 17 osób i była najliczniejsza.
"Dealer" bardzo szybko trafił w gusta. Karty zabrał na lekcję wychowawczą gdy omawialiśmy swoje hobby (ja wtedy przyniosłem książki o II wojnie światowej - fuj). Zaprezentował, wytłumaczył zasady i kolejnego dnia poprosiłem mamę o 30 zł z mojego konta u niej na starter. Ponieważ zakupiłem razem z moim kumplem z bloku, to się zaczęło. Powymienialiśmy się potem, ja w sumie zebrałem 3 nekromutanty i Pilota Trevora i wymiatałem. W międzyczasie raz na tydzień dokupywałem jakieś "hiper mocne" karty jak kawaleria powietrzna i fukido :) A po czasie w zamian za referat z historii dostałem 2 merkuriańskie ochydy - oooo jazda. Tłukłem wszystkich w klasie.

Nowy etap zaczął się, gdy dealer i ten jego kuzyn-wujek zaczęli zabierać nas do Katowic, do "sklepu pod dworcem". Wtedy dla mnie to było tak, jak wyjazd za granicę. W sumie zwiedziłem już pół południowej Polski bo miałem hobby jeździć po 100 kilometrów dziennie na rowerze, ale to zawsze były wioski - a w metropolii Katowice inny świat. a w samym sklepie - o masakra. Figurki. Kult, Magic, jakieś dziwne spotkania ludzi, którzy mówili "przebieram się w wilczą skórę i skradam do Grymlafa" - to był szok dla 12 latka z zadupia.
Wyjazdy były co sobotę. Dopiero wtedy dowiedziałem się co to Inkwizycja, Golgotha i dlaczego nie wolno grać kartami na korytarzu klatki schodowej bez protektorów. Wtedy też kupowałem pierwsze boosterki. Pamiętam jak dziś moją minę, gdy w 3 boosterach INQ wyciągnąłem 3 Krzyżowce. Jednego sprzedałem za 50 zł potem w klasie :D A talia składała się z 30 wojów, 20 ekwipunków, gęstych mgieł i przepaści :D czasami wchodziła jakaś mroczna.

Kolejna zabawa zaczęła się, gdy po raz pierwszy zapisałem się z tym moim badziewiem na turniej. Dostałem sromotne baty w tych Katowicach, ale pewien bardzo miły Kamil postanowił mi wtedy wyjaśnić na czym polega ta gra tak dokładnie. Nie nie chodzi o to kto ma mocniejszych wojów ale kto jak ich poustawia. Dla mnie to byłą herezja, bo w klasie graliśmy tak, że jak wprowadzałem zdobytego w bojach Keitoku to były walkowery :D

Pół wakacji poświęciłem na składanie i kupowanie kolejnych moim zdaniem przydatnych kart. Coś się z tego nawet ułożyło. Opcję "zupa" zmieniłem na Mishimę układając pierwszą talię opartą na Gejtoku i Szogunach. W Katowicach ludzie zaczęli mi dzięki temu mówić "cześć" :) natomiast na osiedlu nikt nie chciał ze mną grać, bo mówili, że jak mam moce ki i sojusz, to oszukuję (PS. w tamtych czasach na 30 osób prawie 20 grało legionem). Nawet gdy zmieniłem talie na imperial to też podobno oszukiwałem.
Na osiedlu pojawiły się juz tylko 2 talie. Z czasem więc graliśmy tak, że przegranny oddaje 10 kart. Szybko uzyskałem prawie 400. A było to coś, bo miałem tylko 1 podaj dalej i 1 miscomunication :D A skończyło się tym, że nie było z kim grać już.

W liceum chciałem zainteresować nowych kumpli. Ale jakoś bez efektów. Wtedy pojawiły się komputery i alkohol - a to były już stanowczo za duże wydatki by kontynuować wydawanie ciężkiej kasy na karty.
Same zaś karty znalazłem przy przeprowadzce, AD 2008. I na nowo postanowiłem robić im PR. Skończyło się tym, że zrobiliśmy se w Zabrzu turniej.

A tak na koniec. Kilka ciekawszych wymian i cen, jakie były moim udziałem:
In plus:
- Super silna gęsta mgła przerywająca walkę zmieniona za wieczne przekleństwo i kolka mrocznych harmonii, w tym sen i całun :D
- Samuraj z super Mishimy za drogiego snajpera z niepotrzebnego nikomu Capitolu
- Krzyżowiec sprzedałem za 50 zł

In minus:
- Keitoku za 20 zł
- Renegat za 10 zł
- Sojusz Mishimy kupiony za 50 zł :/ no ale pierwszy na osiedlu miałem jakikolwiek sojusz.

Najbardziej in minus była kradzież pudełka z kartami z plecaka podczas podróży pociągiem na trasie Gliwice - Racibórz w 2001 roku. To ostatecznie zabrało mi zapał. Na szczęście była to tylko mała część kart, które zabrałem by edukować znajomych z wioski co to Doom Trooper.
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Roboraczek w Maj 16, 2009, 10:14:53 am
jak wprowadzałem zdobytego w bojach Keitoku to były walkowery Chichot

ubawiłem się...
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: madrav w Maj 29, 2014, 12:27:23 pm
Tak z nudów w pracy przeglądam jakieś stare tematy i pomyślałem, że tu napiszę, bo mam rześką historię!

Moi starsi koledzy z czasów podstawówki grali w DT "na poważnie", a ja z innymi młodszymi dostawaliśmy od nich karty typu hatamoto w prezencie - czyli wszelkie badziewie, którego oni nie potrzebowali. I w ten sposób składaliśmy nasze hardcorowe talie bez kupowania boosterów.

Sytuacje, które utkwiły mi w pamięci:

> jeden z nas miał Etolies Mortant i żaden z nas nie potrafił jej zabić, bo nikt nie miał możliwości ulepienia walki wręcz lub strzeleckiej do poziomu "6". - ale to był bardzo wczesny początek

> nikt z nas nie przeczytał instrukcji i graliśmy totalnie na pałę, na zasadzie tego co podpatrzyliśmy u innych - np. zasada była taka, że po walce strzeleckiej zawsze się otrzymuje ranę (nie mam pojęcia skąd to się nam wzięło)

> z czasem zaczęło dochodzi kart, pamiętam, że w pierwszym boosterze jaki kupiłem dostałem Duranda i dosłownie oniemiałem. Oniemiałem do tego stopnia, że wymieniłem go u jednego ze "starszych" na Zenitańskiego Mordercę Dusz + Vassht (niezły deal, nieprawdaż?)

> wielki wygarniacz bauhausu dołączaliśmy do wojowników (to, że ekwipunek może sobie sam stać w szwadronie po prostu przechodziło nasze pojęcie)

> gdy pojawiały się talie tematyczne, dużo osób decydowało się na bractwo, ze względu na dopalanie go sztuką typu błyskawica czy coś w tym stylu - przez to totalnie blokowało grę, gdy 3 graczy grało bractwem i żaden na mortyfikatorach, tylko wszyscy jakies archanioły, inkwizytorzy itp. Uzgadnialiśmy zatem, że każdy każdego może lać i tyle.

> gdy ktoś miał apostoła, to chronił go on przed wjazdem w puchę

> czasem graliśmy, że w puchę można wjechać tylko graczowi po prawej

> największy obiekt pożądania wtedy nas wszystkich: zamówienie

> wszystkie karty mieliśmy do 5 sztuk w talii i nie było kart zakazanych :D
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: pretorianstalker w Maj 29, 2014, 03:40:47 pm
Ja początkowo grałem taliami składającymi się z 4 boosterów. Gra toczyła się z sensem dopóki przeciwnik nie wystawił Trevora, którego pokonać mógł tylko mój promocyjny Nicholai z Eksplozją ;)
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Kapitan Shinobi w Grudzień 15, 2018, 12:28:14 am
Moja przygoda z DT zaczęła się w podstawówce, coś koło 6-7 klasy (były jeszcze 8 klasowe).
Kolega przyniósł jakieś karty, no i zaczęliśmy grać. Z tym, że bez dostępu do instrukcji byliśmy skazani na jego ustalenia, a to oznaczało dwie rzeczy:
1) zawsze wygrywał, bo tak sobie ustawiał zasady (w jednej z pierwszych partii podołączał kilka zaklęć bojowych Sztuki do Et Mortant, i tak wisiała sobie z tym na stole, nie do ruszenia)
2) jeżeli zaczęło mu źle iść, patrz punkt pierwszy.

Potem pojawiły się dodatki i coraz mocniejsze karty (pamiętam jak negocjowałem wymianę Cyt Algerotha za jego BWO4200 - nie udało się ;)). No i te epickie pojedynki Shinobi VS INQ Simon.

Pamiętam też jak ktoś rzucił hasło że w Gliwicach jest sklep z kartami. Nastukaliśmy trochę kieszonkowego i wyprawa w 3 czy 4.

W DT zakochałem się bez pamięci - ach te obrazki (zawsze chciałem być Hatamoto), fikuśne sprzęty, czary, klimat Legionu. No i panny - Walkiria, Kultystka Ilian, Pam, Val. 

Choć z perspektywy czasu myślę, że gdyby kolega przyniósł np. MTG, to być może to byłaby moja "ukochana" gra.
DT był po prostu pierwszy, no i miał jedną niepodważalną zaletę - język polski.
 
Raz ekspedientka w empiku zapytała mnie czy to nałóg. Nie wiedziałem co powiedzieć, a Po Namyśle obstawiam że tak. Robiłem to samo co typowy nałogowiec - zbierałem kasę, rezygnując z innych rzeczy, wyprawiałem się do odległych miejsc nie bacząc na trudności, no i kupowałem.
Od początku byłem bardziej kolekcjonerem niż graczem. Samo rozpakowywanie boosterków dawało mi ogromną frajdę.

No i nie mieliśmy dostępu do angielskich kart, więc po pierwsze graliśmy jak umieliśmy  ;), a po drugie taki np Demnogonis rządził - odrzucał każdego ŻZ w dowolnej chwili, tylko za PA. Jak go wystawiałem, to w zasadzie było po partii. Po prostu tekst PL na karcie to była "prawda objawiona" i nikt z tym nie polemizował.

Kilka razy przeżyłem coś, co nazwałbym ciężkim szokiem, np. jak zobaczyłem pełny obrazek Behemota.
Na karcie jest tylko jego gęba właściwie, po cechach też wnioskowałem że to taki przerośnięty Nekromutant, a tu bach - monstrum o wysokości kilkupiętrowego budynku.

Nie najlepiej wspominam pierwsze Paradise Losty. Zasady przychodziły dość losowo ;), niewiele z nich kumałem, a same karty bywały jeszcze bardziej niejasne. No i z całego Dark Edenu, z tego bogactwa, wykroili tylko coś ze 120 kart. Zawód po całości. Ąż się prosiło żeby zrobić drugą Inkwizycję, tak ze 180 - 200. 

Ostatni raz grałem w liceum (coś na początku lat 2000), na długiej przerwie między lekcjami, mecz rewanżowy za łomot spuszczony mojej Mishimie przez Saperów z McCraiga. 1:1  8)
 
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Lord Nozaki w Styczeń 18, 2019, 07:46:02 am
Wróciłem.  :D
Lata, wieki to dobre określenie.
Odzyskalem kontrolę nad mailem  :P
Fajnie widzieć, że żyjecie.
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Nekro w Styczeń 18, 2019, 04:26:39 pm
Zapraszamy w końcu na jakiś turniej ;)
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Lord Nozaki w Styczeń 18, 2019, 04:51:01 pm
Karty będę musiał odkurzyć.  ::)
No w sumie nareszcie. Już się bałem, czy ktoś jeszcze gra?
Czasu mam mało... No szczerze, to nie mam go wcale  :-\
Znalazłem forum na telefonie. Wygląda inaczej. Nie mogę znaleźć wątku trójmiasto. Mam nadzieję, że gdzieś jest. Poczytałem o zrzutce na serwer. Mogę się dokładać. Jeśli dobrze zrozumiałem na tym małym wyświetlaczu, to zebraliście. Deklaruję dokładanie do serwera. To to samo forum, co tamto stare? Zalogowalem się to chyba tak.
Tytuł: Odp: Wspomnienia - czyli wszystko co kiedys bylo
Wiadomość wysłana przez: Kapitan Shinobi w Marzec 13, 2019, 11:49:09 pm
Właśnie wpadł mi w ręce pewien "relikt" z zamierzchłej przeszłości. Zeszt (o którym dawno zapomniałem, myślałem że zaginął w akcji) z zapisem początków mej kolekcji DT. Zaczynam na 849 kart, kończy się na 1148 ;).
Czyli same początki, "Księga Rodzaju, Genesis" mojego Doom Troopera.
Po spisie kart zaczynałem pierwsze wprawki w "tworzeniu" swojego homemejda. Szkice nowych dodatków, z nowymi kartami.
Łezka się w oku kręci (gdzie te czasy, gdy człowiek cieszył się jak dziecko z Templariusza Ilian albo Granatu Bakteryjnego) ;)
Strzelajcie (biorąc pod uwagę że to ok 1000 kart):
1) jeden jedyny Apostoł - jaki (dla ułatwienia dodam, że nie Najwyższy, jeden z piątki)
2) Najsilniejszy wojownik Bractwa z base set (licząc staty + zdolności), a w zasadzie jeden jedyny wojak którego od biedy można uznać za rzadkiego - nie mam tu na myśli oczywiście Mistyka czy Inkwizytora. ;)
3) Z 4 korpo (bo CYbery nie mieli takiego) każda miała po 2 bohaterów rare (chyba wszystkich rysował Bonner)
zgadnijcie kto był u mnie pierwszy, a zarazem jedyny
4) pierwszy (i oczywiście jedyny) Nefaryta (base set) w kolekcji (dla ułatwienia, no, nie Alek ;))
5) z 4 Stref Utraconego Raju jednej mi brakowało (he he, mimo 7k kart nadal jest to jedna z najrzadszych i to nie licząc Stref Walki, a wogóle karty DT). Zgadnijcie które Plemię było pokrzywdzone przez los
6)Moce Ki zebrałem dość szybko, ale jedna widnieje jako zebrana później, bo nie leży alfabetycznie w spisie, a na samym końcu. Czyli doszła jako ostatnia, kiedy spis już istniał w (niemal) ostateczniej wersji - która?
7) brakuje 2 stworów
8) Mam dwie promki - ale jedna jest pisana innym piórem, czyli była późniejsza. Strzelajcie coż takiego dorwałem z promo jako pierwsze (dla ułatwienia dodam, że polska karta, a autorem ilustracji jest Angus McKie ;)) 

Porcja ciekawostek:
na ten 1000 kart mam 75 Golgothy. Czyli 75/15=5. A mam wszystkich bohaterów i wojów z tegoż dodatku.
czyli wystarczyło kupić 4-5 boosterów G, i miałeś set wojów (samych siłaczy). Nie wiem jak z resztą kart, ale pewnie 80% już było.
Rary z TP to naprawdę rary.
Inq - jak, pisałem, jeden Apostołek już siedział w pudle, Grizzli i 2 Szeryfów też, podobnież Anihilacja ;) a to było ledwie 124 kart.
WZ - Bioguś już leżakuje (fakt - pisany innym piórem, doszedł na końcu)
PL - 140 kart i już 2 z czterech wyspiarzy, 1 z czterech Czaszek.
TP  ponad 400 kart i żadnego prawdziwego Raru z LC, jeden (słownie jeden) Żołnierz Zagłady bohater (patrz pyt. 3), ze sprzętu - jeden AH/UH-19.