16
Turnieje/rozgrywki / Odp: Kiedy jakis turniej?
« dnia: Maja 20, 2011, 06:26:56 pm »
Przyznam że nie wiem jak będzie wyglądała sprawa z moim egzaminem licencjackim. Jeżeli terminy nie będą kolidować powinienem się pojawić.
. Każda była emocjonująca i zaskakująca. Szczególnie że przed turniejem nie testowałem tali i nie wiedziałem jak grać czymś takim
(150 krat
). Każda tura to zaskakujące podejście (nieraz dobieranie do 13-14 kart).
) Wojtek miał już 38 PZ. Niemniej udane zatrzymanie dalszych ataków na kilka tur a następnie wyprowadzenie kontrataku poskutkowało wygraną.
Jednak udało się to kilka razy obejść.
. Bratobójcza walka z Pawłem który też miał imperial nie należała do najłatwiejszych. Obejście przynależności zajęło nam trochę czasu
Męczenie się z Mulqiem walczącym placówką i znakami było miejscami zabawne - szczególnie gdy przeszkadzały mu one bardziej niż mnie
O dziwo wygrał 
. Mam nadzieję że widzimy się wkrótce na następnym turnieju.

Zabawa przednia, kupa śmiechu no i świetne towarzystwo
Jedynie szkoda że frekwencja nie dopisała tak jak trzeba.
Bynajmniej nie chodziło o to by młócić wszystkich 100:0... Talia złożona dla samej idei przyjemnej rozgrywki (dla obu stron). Czysta walka co raczej rzadko zdarza się w Doomie. Same rozmiary tali też nie skłaniały jej jako faworyta na zwycięzcę. Jednakże zostałem bardzo miło zaskoczony. Bez żadnych spięć nie tylko wyszedłem z grupy ale zająłem 4 miejsce.
Za każdym razem gdy na niego trafiam mam niesamowitego pecha. Mimo iż ta talia miała wiele haczyków na jego deck i tak się nie powiodło. Jednak i tak wyszedłem z grupy gdzie czekał mnie drugi najfajniejszy mecz. Gwardziści wilczej kawalerii z mieczami klanowymi vs Shoguni ze skalperami. Po zaciętej rywalizacji udało się posiekać wszystkich wrogów. Ostatnia gra była znów z Lechem... tym razem miałem zupełne nieporozumienie
Sterowce odrzuciły mi zarówno zakłócenia, jak i dar losu, play it again oraz boskie natchnienie. W trakcie gry pozwoliłem sobie przejrzeć talię by sprawdzić czy jest dalej sens grać (w między czasie Lechu przetasował deck jeden lub dwa razy). Niestety, nie było już tam kart którymi mógłbym przeważyć los meczu.
Jednak przyznam że to zepsuło nieco klimatu drafta
Niestety nie udało się nam dokończyć gry i Lechu ostatnim odrzuceniem Grabieżcy pełnym legionistów objął prowadzenie.

Przyznam że w zeszłym roku brakowało mi tego konwentu
Chcę jedynie zwiększyć liczbę potencjalnych graczy DT