Październik 20, 2019, 03:36:06 pm

Autor Wątek: Polskie karty fanowskie  (Przeczytany 250 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

cthulhu

  • **
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 254
    • Zobacz profil
Polskie karty fanowskie
« dnia: Marzec 05, 2019, 09:00:30 am »

Ostatnio na Allegro rzuciły mi się w oczy takie oto karty:

https://allegro.pl/oferta/gomoryjski-kastrat-pl-64-karty-fanowskie-pl-7869705028
https://allegro.pl/oferta/250-kart-doom-trooper-karty-fanowskie-fanmade-7858974237

W obu aukcjach są dołączone karty homemade w naszym pięknym języku.
Co to za karty? Kto to "wydał"? Ktoś wie coś więcej na ten temat? To tłumaczenia/przeróbki zagranicznych kart tego typu czy rodzima twórczość? Jest to gdzieś on-line, żeby przejrzeć? ;)
Zapisane

Marcino

  • **
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 233
    • Zobacz profil
Odp: Polskie karty fanowskie
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 06, 2019, 08:20:52 pm »

tak sobie myślę.....

ciężko się doczytać ze screenów, co te karty robią.

Zdaję sobie sprawę, że właściwości karty są rzeczą nadrzędną....ale dla mnie istotna jest też grafika. W tym przypadku skoro nie mogę się doczytać co jest na kartach to chociaż obrazki przejrzę...

nie mam nic przeciwko twórczości własnej, ale na boga (tu może bardziej "na Ilian"), niech ktoś dobiera grafikę utrzymując klimat MC chociaż, a nie księżniczka Shalassa rodem z HOMMa 6, lub Hellboy jako Semai - Pan Zdrady ??

co to k... jest!
Zapisane

Kapitan Shinobi

  • ***
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 353
  • Banzai!!!
    • Zobacz profil
Odp: Polskie karty fanowskie
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 06, 2019, 09:42:03 pm »

To jest po prostu partyzantka, prowizorka, tandeta, i pewnie jeszcze parę określeń się znajdzie. ;)
Działanie - ok, jest kluczowe, ale zgadzam się, jak karta nie wygląda na DT, to ją skreślam z miejsca,

PS tak właściwie to jest to poziom tych pół-oficjalnych homemejdów typu Ragnarok, Dementia itp.
Nie licząc obrazków żywcem wziętych z War Zone second edition (czy tam którychś następnych - które nawiasem mówiąc też są b. średnie), to mało który wojownik wyglądał na Doom Troopera (w sensie klimatu).

Najbardziej utkwił mi w pamięci jakiś koleś w białym uniformie przypominającym skafander kosmiczny, z "dumnym" opisem PUSTYNNY SKORPION. NOsz k.., Azogar się w kieszeni prostuje! Rozumiem, że nie ma możliwości zadzwonić do Bonnera, z hasłem: "hej, pamietasz jak w 90 którymś rysowałeś do Doom Troopera, takich kolesi na pustyni nawalających to takiego wielkiego, czterorękiego trola? Skrobnij nam jeszcze takiego sierżanta." Ale wybierając grafikę na takiego żołnierza chyba wypadałoby się chociaż mniej więcej trzymać realiów.
Żeby było śmieszniej, Bonner machnął grafę z chyba 5 Skorpionami. Każdy z nich mógłby być tym bohaterem.
On się tam chyba nazywał Sergeant Major Byrne (o ile mnie pamięć nie zwodzi).

PS II.
I to jest jedna z przyczyn, dla których nie robię kart DT (gotowych). Owszem, do każdej wymyślonej jednostki, sprzętu, reliktu, stwora czy umocnienia szukam grafiki, najbardziej zbliżonej klimatem, jeśli już wszystkie "Mutant Chroniclesowe" są zajęte, to kopię w necie (czasem długo), czasem posiłkuję się zaporzyczeniem z innej karcianki (MTG, Kult itp) -  ale prawie nigdy nie jestem w 100% zadowolny. Grafa jest (prawie) zawsze do mniejszej lub większej poprawki "artystycznej", a tego nie zrobię. O ile jeszcze w przypadku np, pojazdu, czy tam jakiegoś reliktu typu miecz, medalion itd to pół biedy, o tyle wojownicy to już "wyższa szkoła jazdy".

Tu mały grypsik. Najtrudniejsi są placówkarze, w szczególności Lutki.
Po prostu Bergting narysował skończoną liczbę wojów Triady (a chyba J. Miracola aż jednego), i nawet wpisując w wujaszku Googlu "Peter Bergting art" i kopiąc przez x stron grafik, znajdziemy tylko te, co już są użyte w DT (ewentualnie - War Zone Dark Eden).
Żołnierze Zagłady mają znacznie więcej fanów, więc wpisując "doom trooper fan art" znajdziemy sporo fajnych graf, przedstawiających "korpo ludki", z których można potem zrobić np, wojaka Mishimy, który faktycznie jest (bądź może dobrze takiego udawać) wojem Mishimy. A nie jakimś tam randomem, wziętym bez ładu i składu, udającym w perłowiej bieli komandosa walczącego w Rdzawej Pustyni.
Zapisane
Niedobrze, kiedy z jednej rzeczy powstają dwie.
Nie trzeba szukać niczego poza drogą samuraja.
Ona jest jedna i zawsze taka sama.
Jeśli człowiek to pojmie, pozna wszystkie inne drogi...
I będzie coraz lepiej rozumieć tę, która jest jego własną.